Polska sprzedaje uprawnienia do emisji CO2 w ramach unijnego systemu handlu emisjami EU ETS, co co roku generuje dla budżetu państwa miliardy złotych. Większość tych środków nie trafia jednak bezpośrednio na cele klimatyczne, mimo że mechanizm opiera się na zasadzie cap and trade i ma ograniczać emisje poprzez rynek certyfikatów.
Czym jest system EU ETS i jak działa handel emisjami?
Europejski System Handlu Emisjami (EU ETS) to największy na świecie rynek typu cap and trade, działający od 2005 roku. Obejmuje ponad 40% emisji CO2 w UE, głównie z energetyki, przemysłu energochłonnego i lotnictwa.
Co roku ustalany jest limit emisji (cap) dla objętych sektorów. W jego ramach dostępna jest pula uprawnień EUA (European Union Allowance), z których każde pozwala na emisję 1 tony CO2.
Przedsiębiorstwa otrzymują część EUA bezpłatnie, lecz w fazach III (2013–2020) i IV (2021–2030) dominuje sprzedaż na aukcjach. Do 2027 r. nawet 100% certyfikatów ma być aukcjonowanych. Operatorzy instalacji muszą co roku, do 30 kwietnia, rozliczyć emisje: za brakujące uprawnienia grozi kara 100 euro za tonę oraz obowiązek ich uzupełnienia, a rosnąca cena EUA stymuluje redukcje.
Aukcje w Polsce prowadzi Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE). Są one otwarte dla podmiotów z całej UE, co ujednolica cenę poprzez konkurencję na aukcjach krajowych, wspólnych i na rynku wtórnym. W 2024 r. Polska przeprowadziła 25 aukcji, sprzedając 59,3 mln EUA po średnio 64,80 euro za sztukę.
Dlaczego Polska sprzedaje uprawnienia – źródła dochodów i mechanizm alokacji
Jako członek UE Polska otrzymuje pulę EUA proporcjonalną do historycznych emisji. Zamiast rozdawać je bezpłatnie, sprzedaje większość na aukcjach, kierując wpływy do budżetu. To nie „własne” uprawnienia Polski, lecz alokowane przez Komisję Europejską w ramach ETS; państwa decydują o dystrybucji, przy czym w części okresów UE wymagała przeznaczania co najmniej 50% dochodów na cele klimatyczne.
Główne powody sprzedaży
Najważniejsze powody, dla których państwo wybiera aukcje zamiast bezpłatnego przydziału, to:
- Generowanie dochodów budżetowych – w latach 2013–2023 Polska uzyskała blisko 94 mld zł (ok. 27,7 mld euro do 2024 r.), z czego ok. 90% przypadło na lata 2019–2023 przy wysokich cenach EUA (do 97 euro w 2023 r.);
- Wsparcie transformacji energetycznej – unijne wytyczne zachęcają, by wpływy kierować na OZE, efektywność energetyczną i dekarbonizację, pozostawiając krajom elastyczność w projektowaniu instrumentów;
- Uniwersalizacja rynku – aukcje ograniczają lokalne dysproporcje cenowe i sprzyjają redukcjom emisji tam, gdzie jest to najtańsze w skali całej UE.
Wcześniej (do 2012 r.) dominował darmowy przydział, lecz reforma zwiększyła udział aukcji, by ograniczyć tzw. windfall profits – nadzwyczajne zyski części emitentów.
Bilans dochodów – rekordowe zyski Polski z EU ETS
Poniższe zestawienie pokazuje najważniejsze wartości przychodów budżetowych z aukcji EUA oraz kontekst rynkowy:
| Okres | Przychody (mln euro / mld zł) | Kluczowe fakty |
|---|---|---|
| 2013–2021 | ok. 60 mld zł (ok. 14 mld euro) | Do budżetu ok. 51 mld zł; systematyczny wzrost cen EUA. |
| 2013–2023 | 94 mld zł | Około 90% wpływów w latach 2019–2023; aukcje KOBiZE. |
| 2023 | 5,419 mld euro | Średnia cena od ok. 66 do 97 euro/EUA. |
| 2024 | 3,843 mld euro | Sprzedano 59,3 mln EUA po 64,80 euro; 25 aukcji. |
| Łącznie 2013–2024 | 27,733 mld euro | Spadek wpływów w 2024 r. o ok. 1,58 mld euro rok do roku. |
Te kwoty czynią EU ETS jednym z kluczowych źródeł dochodów budżetowych w Polsce, przewyższającym znaczeniem część podatków środowiskowych.
Kontrowersje – gdzie trafiają pieniądze i dlaczego tak mało na klimat?
Raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z 2023 r. wskazuje na poważne braki w przepływie i ewidencji środków z EU ETS: system dystrybucji utrudnia śledzenie ok. 90% środków (ok. 84 mld zł), a tylko 1,3% trafiło do NFOŚiGW bezpośrednio na cele klimatyczne.
Główne zarzuty NIK
Kontrolerzy NIK podnieśli m.in. następujące kwestie:
- Brak przejrzystości – większość wpływów zasila budżet ogólny bez wyraźnego powiązania z redukcją emisji i celami ETS;
- Niewykorzystany potencjał – niedostateczne mechanizmy dedykowanego finansowania transformacji mimo kompetencji i obowiązków resortowych;
- Porównanie z praktyką w UE – w części państw (np. Niemcy) większy udział środków kieruje się na OZE, infrastrukturę energetyczną czy technologie niskoemisyjne.
Rząd zapowiada utworzenie Funduszu Transformacji Energetyki (FTE), zasilanego przychodami z ETS, aby finansować inwestycje w dekarbonizację sektora wytwórczego. Dodatkowo Polska korzysta z Funduszu Modernizacyjnego (z puli bezpłatnych EUA dla krajów CEE) oraz Innovation Fund.
Przyszłość – reforma ETS2 i wyzwania dla Polski
Od 2027 r. ruszy ETS2, obejmując budynki i transport drogowy, co zwiększy presję cenową i obowiązki po stronie gospodarstw domowych oraz MŚP. Równolegle CBAM (od 2026 r.) wprowadzi opłaty za import towarów wysokoemisyjnych, wyrównując warunki konkurencji dla unijnych producentów.
Ceny EUA mogą rosnąć (część prognoz: 100+ euro/t do 2030 r.), co podniesie przychody z aukcji, ale też koszty w sektorach o wysokiej intensywności emisji, zwłaszcza przy wciąż znaczącym udziale paliw kopalnych w miksie.
Korzyści i ryzyka dla biznesu
Najważniejsze konsekwencje dla firm i rynku kapitałowego to:
- Firmy emitujące – wyższe koszty zakupu EUA oraz silniejsza presja na redukcje, a w przypadku nadwyżek możliwość ich sprzedaży;
- Inwestorzy – rosnąca pula środków kierowanych na projekty OZE, sieci i efektywność energetyczną to istotne szanse inwestycyjne;
- Gospodarka – dojście do neutralności klimatycznej do 2050 r. wymaga nakładów rzędu ok. 1,6 bln zł, a ETS pozostaje jednym z kluczowych źródeł finansowania.
Wnioski dla przedsiębiorców i podatników
EU ETS nie jest „karą za emisje”, lecz rynkowym mechanizmem wymuszającym dekarbonizację, z którego Polska czerpie znaczące dochody. Firmy powinny aktywnie monitorować aukcje KOBiZE, optymalizować emisje oraz aplikować o środki z FTE, NFOŚiGW i funduszy unijnych.
Podatnicy korzystają pośrednio poprzez wyższe dochody budżetu, jednak NIK wzywa do silniejszego powiązania wpływów z rzeczywistymi redukcjami emisji. Wyższe ceny EUA zwiększają przychody, ale wymagają spójnej strategii transformacyjnej, by pieniądze realnie pracowały na zieloną przyszłość.






